poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Czytasz książki? Jesteś głupi.

Zapewne każdy z książkoholików spotkał się z nieprzyjemną reakcją innych ludzi na to, że czyta książki.


- Czytasz książki? 
- Tak, a co? Jakiś problem?
- Jaka ty jesteś głupia. Te książki też niewiele mądrzejsze. Nie ogarniam ludzi czytających książki, to jacyś kompletni debile!
- ...
Czasami zastanawiam się jakie argumenty udowodniły to, że książki i ludzie czytający je są głupi, idiotyczni itd. Osobiście czytam dużo, prowadzę bloga o książkach, cały czas siedzę w świecie literatury i do tej pory jeszcze się z czymś takim nie spotkałam żeby książki wnosiły coś złego do naszego życia. Owszem istnieją książki, które posiadają charakter zabójstwa, zbrodni itp. ale nie polegają one na tym żeby namówić kogoś do zabijania czy sprawiania bólu innym, polegają one na tym żeby nasz mózg zaczął pracować, domyślać się. Gdy rozwiązujemy jakąś tajemnicę czy to morderstwa czy czegoś tam innego, nasz mózg się doskonali w pewnych kierunkach.
Rozumiem, że nie wszyscy lubią czytanie, jest to dla mnie oczywiste, że każdy człowiek ma różne zainteresowania. Jednych pociąga jazda na rowerze, innych natomiast fotografia czy rysunek. I czy jest powód, by komentować i hejtować ludzi za to, że interesują się czymś odmiennym niż my? Czy my czytelnicy wypowiadamy niemiłe komentarze pod kontem osoby, która nie czyta i tego nie lubi? Odpowiedź brzmi nie. To właśnie dzięki swoim zainteresowaniom niektórzy ludzie dostrzegają fakt iż ten świat nie powstał po to żeby nienawidzić się z całego serca. Powstał on po to abyśmy się szanowali pod różnymi względami czy to wyglądu, religii, pasji czy pochodzenia. Niestety świat staje się coraz to okropniejszy właśnie przez to, że ludzie nie mają owej pasji. Teraz gdzie nie spojrzymy widzimy ludzi ze smartfonami, laptopami itd. I nasuwa się pytanie: a gdzie pasja, rodzina? Teraz ludzie żyją w świecie wirtualnym i coraz to bardziej zapominają o świecie realnym, o ludzkich sprawach. Ja dzięki książkom i moim zainteresowaniom nadal funkcjonuję w taki sposób żeby nie stać się jak ci wszyscy ludzie, dla których życie jest monotonne.
A jakie wy macie zdanie na ten temat?

wtorek, 18 kwietnia 2017

Trylogia o siostrach Sucharskich Olgi Rudnickiej #5

Książki opowiadają o 5 kobietach w różnym wieku, które noszą te same imię i nazwisko. Po raz pierwszy spotykają się u notariusza, który informuje ich o samobójstwie ich ojca. Okazuje się, że są przyrodnimi siostrami, a ich ojciec był bigamistą. Ojciec Natalii zostawił każdej z nich w spadku milion złotych, dom w Mechlinie i wszystko co znajduje się na terenie odziedziczonej po nim posiadłości. W pierwszym tomie, który nosi tytuł Natalii 5 siostry poznają się, zamieszkują w domu w Mechlinie i próbują rozwiązać zagadki ojca- te odnoszące się jego śmierci, ale także te zawodowe. Kłamią na potęgę, pokazują różki i mają niesamowite przygody! Poznają dwóch policjantów, którzy prowadzą sprawę samobójstwa ich ojca- Adriana Potockiego i Marcina Kurka. Nie są dla nich miłe, utrudniają dochodzenie i próbują rozwikłać zagadki bez niczyjej pomocy.


Drugi tom pod tytułem Drugi przekręt Natalii nie opowiada już o śmierci ojca kobiet. Tym razem w nietypowy sposób w mieszkaniu przyjaciela ich nieżyjącego ojca zostają znalezione zmasakrowane zwłoki mężczyzny. Później dowiadują się, że pan Janusz Zawada zginął w płonącym samochodzie. Otrzymują po nim w spadku skrzyneczkę na pozór pustą, która nie ma zamka, Tutaj z pomocą przychodzą dzieci Natalii, które za pomocą patyczka otwierają przedmiot. Dopiero później okazuje się, że były tam starannie ukryte brylanty- 50 brylantów idealnej jakości. Siostry Sucharskie na własną rękę zaczynają rozwiązywać sprawę. Nie mają pojęcia, że znów wplątały się w poważne tarapaty. Znowu są z nami policjanci, lecz tym razem oprócz Adriana i Marcina pojawiają się także Marian Jaglecki i Donata Bryt.



Ostatnim tomem trylogii jest Do trzech razy Natalie. Znowu inna sprawa, którą Natalia, Anna, Nata, Magda i Natka postanawiają rozgryźć. Siostry postanawiają pod pretekstem spotkania autorskiego Naty w Międzyzdrojach udać się na wakacje. Powodem są ich mężczyźni, od których Natalie postanowiły odpocząć. Pewnego popołudnia, gdy Nata i Natka siedzą w kawiarni na przystanku PKP i jedzą lody wstając Natka zderza się z młodą dziewczyną. Oczywiście zawartość torebek obu wysypuje się na podłogę. Obydwie zagarniają do torebek swoje szpargały, przepraszają się i zapominają o całym zajściu. Za kilka dni oglądając miejscową telewizję rozpoznąją nadawaną w telewizorze zmarłą dziewczynę- Natka zderzyła się z nią tamtego popołudnia w kawiarni. Nata szukając natchnienia do nowej powieści, której termin nieubłagalnie się zbliża razem z Natką i Magdą postanawia na własną rękę prowadzić śledztwo.




Cała trylogia bardzo mi się podobała. Sam pomysł, żeby napisać o pięciu przyrodnich siostrach rozwiązujących zagadki kryminalne był bardzo oryginalny. Co do samego wątku kryminalnego był on bardzo mocno dostrzegalny- wszystkie wydarzenia "kręciły" się wokół niego, mimo to równie mocno dostrzegalny okazał się wątek komediowy. Fakt żeby połączyć kryminał z komedią wydawał się dla mnie absurdalny dopóki nie przeczytałam trylogii Olgi Rudnickiej. Można dostrzec również wątek romantyczny między poszczególnymi bohaterami- w tych książkach kompletnie mi on nie przeszkadzał, był lekki i przyjemny, idealnie dopełniał całą fabułę. Świetnym pomysłem było przedstawienie danej sytuacji z perspektywy różnych bohaterów biorących udział w owym wydarzeniu. Można bliżej poznać myśli bohaterów i śledzić jak inne postacie domyślają się i rozwiązują zagadkę. Budowa fabuły była naprawdę dobra, autorka świetnie sobie poradziła. Wątki nie mieszały mi się. Zakończenia kompletnie nie mogłam się domyślić. Treść wszystkich trzech tomów była przepełniona akcją, zawsze coś się działo. To nie trylogia podczas, której czytania można się nudzić, wręcz przeciwnie mój umysł pracował na najwyższych trybikach, a i tak nie domyśliłam się rozwiązania zagadki. Styl pisania Olgi Rudnickiej bardzo mi się spodobał, niesamowicie przyjemnie czytało mi się o przygodach głównych bohaterek.
Bohaterowie byli tak dobrze wykreowani, że polubiłam się z nimi od pierwszej strony, na której się pojawili. Praktycznie każda główna postać przypadła mi do gustu, każdą polubiłam za inna cechę. Wyobrażałam ich sobie bez większej trudności. Każdy był inny czy pod kątem wyglądu zewnętrznego, czy też pod kątem charakteru. Chociaż wszystkie siostry Sucharskie były niesamowicie wredne to i tak różniły się poszczególnymi cechami.

Natalii 5 - 560str. - 8/10
Drugi przekręt Natalii - 496 str. - 9/10
Do trzech razy Natalie - 380 str. - 9/10

Książki zostały wydane przez wydawnictwo Prószyński i S-ka.





sobota, 8 kwietnia 2017

Książkowe fakty o mnie.

Cześć! Postanowiłam napisać ten post głównie ze względu na czytelników mojego bloga, czyli Was :) Sama chętnie zagłębiam się w informacje o blogerach książkowych, których blogi czytam jeśli takowe informacje zostały przez nich udostępnione. Bez zbędnego przedłużania zapraszam Was do dalszej części posta.


  1. Nie mam dokładnej daty rozpoczęcia mojej czytelniczej przygody. Jak byłam mała czytałam książeczki typu Kubuś Puchatek czy Baśnie. Gdy byłam starsza (3 klasa SP) zaintrygowana fragmentem Kocich historii Tomasza Trojanowskiego zawartym w moim szkolnych podręczniku poprosiłam rodziców żeby zamówili mi tę książkę. Czytałam ją przez ok. pół roku. Później czytałam głównie lektury, natomiast w 5 klasie szkoły podstawowej zaczęłam coraz częściej sięgać po książki.
  2. Zamiłowanie do książek odziedziczyłam po mamie.
  3. Dniem tygodnia, podczas którego najlepiej mi się czyta jest dotychczas niedziela.
  4. Uwielbiam robić zdjęcia książkom. Później wstawiam je na mój bookstagram.
  5. Staram się nie jeść ani nie pić przy czytaniu książek, chociaż nie zawsze udaje mi się utrzymać w tym postanowieniu. ;D
  6. Moimi ulubionymi seriami są Kroniki Białego Królika, Percy Jackson i bogowie olimpijscy, Ania z Zielonego Wzgórza oraz Rywalki. <3
  7. Książki kupuję bardzo rzadko. 
  8. Przeważnie książki, które czytam pochodzą z biblioteki.
  9. Nigdy nie miałam w dłoniach czytnika e-book'ów. 
  10. Jestem zwolenniczką papierowych książek.
  11. Nigdy nie słucham muzyki podczas czytania- rozprasza mnie.
  12. Moimi ulubionymi lekturami są Akademia Pana Kleksa i Hobbit.
  13. Gdy na wakacje przyjeżdża do mnie kuzyn to prawie zawsze idziemy na jakiś spacer, podczas którego rozmawiamy o książkach. 
  14. Zdarza mi się zerknąć na koniec książki i zaspojlerować sobie zakończenie :'( Muszę się tego oduczyć i cały czas walczę z tym nawykiem.
  15. Książki kupuję przeważnie przez internet na nieprzeczytane.pl ewentualnie na jakichś promocjach w supermarketach typu Biedronka.
  16. Gdy wchodzę do biblioteki i nie znam konkretnej książki, którą chcę wypożyczyć potrafię stać przed regałem 15 minut dopóki ktoś mnie stamtąd nie wyciągnie. Jest to zazwyczaj moja przyjaciółka, albo dzwonek na lekcję. ;D
  17. Uwielbiam polecać innym książki.
  18. Mimo iż wiele czytam to uważam, że mam niezwykle ubogi zasób słownictwa :c
  19. Jak będę dorosła to będę miała ogromną biblioteczkę!
  20. Bardzo się denerwuję, gdy ktoś komu pożyczyłam moją książkę przetrzymuje ją dłużej niż 2 miesiące.
  21. Nigdy nie przeczytałam całej serii o Harrym Potterze. Aktualnie stanęłam na Księciu Półkrwi i nie mogę się za niego zabrać. Mam nadzieję, że uda mi się to nadrobić w wakacje.
Na dzisiaj to tyle. Jeśli mamy jakieś wspólne fakty to piszcie w komentarzach. Z chęcią dowiem się też czegoś o Was! Do następnego buziak :*

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

CZERWONA KRÓLOWA Victoria Aveyard #4

– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów – recytuje z pamięci Tyberiasz, streszczając moje życie. – Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligentna, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu. […]


Schemat zastosowany w Czerwonej Królowej nie jest oryginalny, niespotykany... Chociaż nie powiem, że w książce autorka nie zastosowała niczego swojego. Podział ludzi ze względu na kolor krwi- tego jeszcze nie spotkałam w świecie literatury. Oczywiście czytałam książki z podziałem na obywateli biednych i bogatych, ale w książce Victorii Aveyard zostali oni podzieleni dokładnie na kolor krwi- czerwoną posiadają biedacy, podwładni, natomiast srebrną- zamożni, osobliwcy. Nie rozumiem tylko do czego nawiązuje tytuł, ale zresztą nie chcę na ten temat się rozwodzić- po prostu nie pasuje mi tu, nie przy tym tomie. Wątek romantyczny był dostrzegalny, ale nie nieznośny, był po prostu przyjemny. Pałacowe życie zostało ukazane z innej strony niż można się domyślić. 

Stwarzanie nadziei, gdy w rzeczywistości jej nie ma, to okrucieństwo. Fałszywa wiara wywołuje rozczarowanie, ból i wściekłość, przez co niełatwe sprawy stają się jeszcze trudniejsze.

Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Mare. Nie mam jej czego szczególnie zarzucić chociaż czasami miałam ochotę żeby przestała wszystko komplikować, żeby nie nadstawiała karku. Cal'a bardzo polubiłam, szczerze mówiąc znalazłam kolejnego książkowego crush'a ;D Bardzo shippowałam (chyba tak to się pisze) jego i Mare. Niby książę postawny, poważny, ale w środku skrywał uczucia często było mi go wręcz żal. Maven... Mavey dlaczego mi to zrobiłeś? Jak mogłeś? Ja cię naprawdę polubiłam... Nie będę tutaj pisać dlaczego zmieniłam zdanie co do Maven'a po prostu nie chcę spojlerować tym co nie czytali. Po koniec książki się dowiecie jeśli jeszcze tego nie czytaliście, a macie w planach. 

Nie ma nic złego w tym, że jest się innym.

Styl pisania autorki był w porządku, nie miałam żadnych "nieporozumień" w związku z nim. Czytało mi się naprawdę szybko, zapewne gdyby nie szkoła i nauka przeczytałabym całą książkę w max. 2 dni. Świat przedstawiony był niezwykle ciekawy, opisywane miejsca stawały mi przed oczyma zaraz po przeczytaniu zdania, które ich dotyczyło. Wspomnę jeszcze o okładce co prawda zazwyczaj tego nie robię, ale myślę, że tutaj jest to jak najbardziej na miejscu. Okładka jest bardzo estetyczna, motyw srebrnej korony i ściekającej z niej czerwonej krwi jest według mnie ciekawym połączeniem. Wszystkiego dopełnia delikatne tło i czerwony tytuł. Dla mnie jak najbardziej na super. Całokształt jest naprawdę dobry, ale nie powaliła mnie ta książka na kolana. Przez to daję jej 8/10 gwiazdek. Ciekawa książka, z którą wg. mnie warto się zapoznać. 

Do następnego, buziaki xx

środa, 29 marca 2017

Przy herbacie czytane #2 MARZEC 2017

Dzisiaj zapraszam Was na drugi post z serii PRZY HERBACIE CZYTANE. Poniżej będę podsumowywać pod względem czytelniczym marzec, natomiast jeśli jesteście zainteresowani podsumowaniem lutego to znajdziecie je tutaj.


Marzec nie był najlepszy, ale też nie najgorszy. Miałam nadzieję, że uda mi się przeczytać z 5, 6 książek, ale nie udało mi się. No cóż... Szkoła, rodzina, nauka nie zawsze pozwalały mi spokojnie poczytać.

W marcu nie kupiłam żadnej książki, więc przejdziemy od razu do książek przeczytanych.

1. W ramionach gwiazd Amie Kaufman, Megan Spooner [483s.]
 Ikar, największy prom kosmiczny w całej galaktyce, rozbija się podczas rejsu. Jedyni ocaleni to Lilac – córka najbogatszego człowieka w całej galaktyce, i Tarver – młody bohater wojenny, który nie należy do elity. Muszą zjednoczyć siły, by wrócić do domu i rozwiązać zagadkę tajemniczych wizji, jakie zaczynają ich nękać.
Wkrótce rodzi się między nimi uczucie. Jednak w świecie, z którego pochodzą, ich związek jest skazany na potępienie. Czy mimo to nadal będą chcieli opuścić planetę?

Recenzję znajdziecie klikając w tytuł książki. W ramionach gwiazd to książka, którą oceniłam 7/10. Podobała mi się, powieść toczy się dwutorowo, ciekawy pomysł na fabułę.



2. Dwór cierni i róż Sarah J Maas [524s.]
Dziewiętnastoletnia Feyra jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyra zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyra musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyra będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?

Nie będę się dużo rozpisywać na temat powieści Sarah J Maas, ponieważ na blogu jest recenzja :) Książka, która na pewno zostanie na długo w mojej pamięci, świetni bohaterowie, wątki romantyczny i fantastyczny zostały cudownie połączone. Książka, po której nie mogłam się ogarnąć, 9/10.



3. Zagubiony Heros Rick Riordan [514str.] 8/10 
Kolejna książka Riordana o herosach i ich misjach. Tak samo jak w serii o Percy'm bohaterowie byli świetnie wykreowani, od razu ich polubiłam. Akcja była pełna wrażeń, czytało się niesamowicie szybko. Zapewne gdyby nie szkoła to przeczytałabym ją w max. 2 dni. Bardzo cieszył mnie powrót do Obozu Herosów, chociaż strasznie brakowało mi tu Persiaka :c Na szczęście pojawi się w 2. tomie ^^ Cóż jeszcze mogę napisać? Naprawdę warto sięgnąć po tę powieść jeśli jesteście fanami Percy'ego- nie zawiedziecie się.


4. Ania ze Złotego Brzegu [287str.] Lucy Maud Montgomery 7/10
Cóż by tu więcej mówić... Ania jak Ania- była świetna i nic tutaj chyba dodawać nie trzeba.


Podsumowując przeczytałam 4 książki, 1808 stron. A jak wasze wyniki? :) 



wtorek, 21 marca 2017

4 serie, które wg. mnie warto przeczytać.

Cześć, dzisiaj chciałabym Wam przedstawić 4 serie, które wg. mnie warto przeczytać. Jest to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia. W komentarzach możecie pochwalić się Waszą ulubioną serią, którą warto przeczytać. Miło mi będzie jeśli wyrazicie własne opinie o seriach, które poniżej prezentuję :)
kolejność przypadkowa

1. Kroniki Białego Królika Geny Schowalter składają się z 4 tomów: Alicjii w krainie zombi, Alicjii i lustra zombi, Alicjii królowej zombi oraz Alicjii i uczcie zombi. Książki opowiadają o losach Ali Bell, która straciła w wypadku rodziców (przyczyniły się do tego zombi). Od tego momentu tak jak jej umarły ojciec zaczyna widzieć te potwory. Idzie do nowej szkoły poznaje tam swoją przyjaciółkę- Kat, ale nie tylko... Pewnego dnia idąc na lekcję zauważa chłopaka w swoim wieku, dobrze zbudowanego z bejsbolówką na głowie i fiołkowymi oczami... W wizji, którą przeżywają wspólnie (nieświadomi tego) Ali znajduje się w jego ramionach, w ramionach Cole'a Holland'a... Kat ostrzega Alicję żeby zostawiła go w spokoju, że jego towarzystwo nie jest za dobre... Oczywiście jak można się domyślić Ali nie słucha jej i wdaje się w towarzystwo Cole'a. Na początku nie jest kolorowo, wiadomo. Jego paczka nie traktuje jej dobrze, ale ona potrzebuje ich pomocy, bo oni też widzą to coś. Co więcej oni polują na to coś chroniąc świat. W pewnym momencie Ali zostaje zaakceptowana i razem z przyjaciółmi przeżywa niesamowite chwile...
Sam pomysł na książkę o zombi nigdy nie wydawał mi się dobry, wydawał mi się wręcz niemądry... Lecz pani Schowalter całą akcję ukształtowała tak, że bardzo się zdziwiłam. Bo co zombi mają być fajne? Autorka zastosowała tu wątek romantyczny, którym się... upawałam. To było takie urocze i cudowne... Czasami lekko przesłodzone, ale nadal uwielbiałam tę historię... Wszystko zostało połączone idealnie. Wątek miłości i zombi może wydawać się dziwny, ale przekonacie się sami, że tak nie jest. Styl pisania Geny Schowalter jest bardzo dobry do czytania, książki jej połyka się w całości. Cudownie wykreowani bohaterowie, z którymi można naprawdę się zżyć i przeżywać to wszystko razem z nimi. Możliwe, że przeczytam tę serię jeszcze raz, uwielbiam ją. PS. Oświadczam, iż Cole Holland jest już przeze mnie zajęty, szukajcie crash'a gdzie indziej ;*

2. Selekcja Kiery Cass to seria 5-tomowa, w której skład wchodzą: Rywalki, Elita, Jedyna, Następczyni, Korona i 2 dodatki, z którymi niestety nie miałam możliwości się spotkać. Książki opowidają o losach Ami i Maxona, a następnie ich córki- Eadlyn (4 i 5 tom są o Eadlyn). America dostaje się na eliminacje na przyszłą królową i jedzie do pałacu królewskiego. To właśnie tam spotyka Maxona, swojego przyszłego męża. Ami ma chłopaka, którego nie cierpię i najlepiej by było zamknąć go na całą akcję książki, aż do ślubu Ami i Maxona w toalecie... Bardzo mnie denerwował, rozpraszał powodował niezdecydowanie Ami. Ami też mnie momentami denerwowała. Maxon był dla niej miły, a ona zachowywała się jak jakaś dzikuska! No bo kto przy pierwszym spotkaniu kopie księcia w krocze...? Oczywiście nie tylko Ami przybyła na eliminacje- do królestwa przybyło 35 dziewcząt, a książę musiał wybrać wśród nich przyszłą żonę i królową... Natomiast o losach Eadlyn nie będę się tutaj rozpisywać tylko wstawię Wam link do recenzji 5 tomu. KLIK.Barwne i ciekawe postacie, świetnie wykreowane, zamykając oczy można je sobie z łatwością wyobrazić. Język autorki to aksamit. Bardzo przyjemny. Zdania i dialogi są bardzo dobrze napisane. Fabuła jest wręcz przepełniona akcją!- napady rebeliantów, rozterki miłosne... Jeśli chodzi o sam wątek romantyczny to był co prawda na 1. planie, ale nie przeszkadzał mi. Ja jestem osobą, która nie przepada za romantyzmem w książkach i czuję się wręcz sfrustrowana czytając o nim, ale chyba właśnie ta seria uświadomiła mi, że nie jest taki zły ;) Ach i czy Wy widzicie te okładki?! One są nieziemskie... Wszyscy je zachwalają i nie dziwię im się. Serię warto przeczytać nawet tylko ze względu na okładki ;) Nie zawiedziecie się! PS. Napiszcie czy jesteście #TeamMaxon czy #TeamAspen! Ja oczywiście to pierwsze <3

3. Ania z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery Czy istnieje osoba, która czyta ten post i nigdy nie słyszała o historii rudej Ani Shirley? Wątpię... Więc nie będę się dużo rozpisywać na temat tej cudownej serii. Pierwszy tom miałam jako lekturę w 5. klasie podstawówki i nie ukrywam nie podobała mi się. Spróbowałam jeszcze raz, pod koniec wakacji 2016. Wzięłam do ręki 2. tom- Anię z Avonlea, który stał się moim ulubionym <3 Od tamtej pory kocham czytać o Ani, chociaż przyznaję, że ciężko mi się zebrać do czytania ;D Lucy Maud Montgomery ma bardzo przyjemny język. Świetny styl pisania, opisy postaci, miejsc są kapitalne. Mogłabym wypisywać miliony przymiotników (oczywiście pozytywnych) na temat tej serii, ale po co? Zdecydowanie polecam z całego serca!


4. Percy Jackson i bogowie olimpijscy Rick Riordan 5-tomowa seria opowiada o losach herosa- Percy'ego Jackson'a, syna Posejdona. Chłopca co rok wywalają z każdej szkoły, bo zawsze doprowadza do jakiegoś nieszczęsnego wypadku. Powodem są potwory, które ukryte pod osłoną Mgły przed oczami zwykłych śmiertelników atakują herosów. Percy trafia do Obozu Herosów- miejsca, w którym centaur Chejron szkoli półbogów do ich dalszego życia, do walki z potworami. Percy poznaje tam swoich najbliższych przyjaciół- córkę Ateny Anabeth i satyra Grovera. Już w 1. roku swojego pobytu w Obozie wyrusza na misję. Cudowna historia, przegenialne miejsce akcji, czarowny styl autora... Bohaterowie zostali znakomicie wykreowani, zżyłam się z nimi od pierwszych stron! Mieszanina mitologii greckiej i czasów współczesnych to fenomenalny pomysł! Przedstawienie herosów jako zwykłych nastolatków, a bogów jako dorosłych, z którymi można porozmawiać? Wchodzę w to! Bardzo ciężko jest mi cokolwiek napisać o tej serii, jest po prostu ambrozyjska! Kompletnie nie spodziewałam się zakończenia, które oczywiście chwyciło moje małe serduszko! Ileż bym dała żeby spotkać Percy'ego i Anabeth... <3 Cudowna seria, mistrzowskie wykonanie, cud, miód, malina! Polecam z całego serca :)
xoxo, Karolina

niedziela, 12 marca 2017

DWÓR CIERNI I RÓŻ Sarah J Maas #3

Dziewiętnastoletnia Feyra jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyra zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyra musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyra będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?



Główną bohaterką jest wspomniana wyżej Feyra, ale pojawiają się też inni bohaterowie, których też można uznać za głównych, bo praktycznie cały czas występują w fabule. Wszystkich pokochałam tak samo- Feyrę, Tamlina, Luciena, Alis, no i może troszeczkę Rhysanda, bo pomagał Feyrze. Postacie, które wyszły spod pióra pani Maas były idealne. Nic dodać nic ująć. Świetnie wykreowane, bardzo łatwo się z nimi zżyłam, chociaż z Feyrą było ciężej, bo troszeczkę mnie denerwowała, ale i na nią nadszedł czas. Bardzo łatwo przyszło mi wyobrażenie sobie tego jak wyglądali. Przejdźmy do szczegółowego "zeznania" o Feyrze... Bardzo mocno mnie wkurzała. Te jej kaprysy były nie do wytrzymania! Rozumiem, że była w ciężkiej sytuacji, ale no bez przesady ileż można?! Co do Tamlina... Jego postać spodobała mi się od początku. (Kojarzył mi się troszeczkę z Maxonem z Rywalek przez ten cały pałac i wyraźne uczucia co do Feyry.) Był miły, pomocny i och, dlaczego takich facetów nie ma w rzeczywistości? Zapewne po 2. tomie mój stosunek do niego się zmieni, ale cóż...

Nie wstydź się nawet przez chwilę robienia tego, co przynosi ci radość.

Sarah J Maas stworzyła taki cudowny świat! Całokształt był  prawie, że idealny! Prawie, bo nie od początku wciągnęłam się w akcję dopiero jakoś w środku książki. Styl autorki jest bardzo przyjemny, książkę czytało mi się mega szybko (wczoraj przeczytałam w kilka godzin 3/4 książki). Oczywiście nie było żadnej nudy, absolutnie! Ileż tam było zwrotów akcji o matulu! Nie wiem skąd autorka brała tyle pomysłów.  Pojawia się wątek romantyczny. Nie jest na pierwszym planie, jest przeplatany z resztą fabuły i przez to nie jest on uciążliwy. Zaś motyw fantastyczny to po prostu fenomen! 

Lepiej umrzeć z uniesioną głową, niż płaszcząc się niczym nędzny robak.

Zdecydowanie polecam wam tę książkę, czytajcie ją bez zastanowienia! 
Karolina.